Był ciepły, słoneczny dzień. Wprawdzie nie weekend, ale mam
parę minut na zrobienie tego, co chcę, bo obudziłam się trochę wcześniej, niż
zawsze. Pierwsze co zrobiłam po zwleczeniu się z łóżka to włączyłam komputer.
Otworzyłam skrzynkę pocztową, a z racji tego, że jestem wielką fanką One
Direction, dostaję o nich wszystkie newsy. Zaczęłam czytać najnowszą wiadomość.
- One Direction grają koncert w sobotę od 18:00. Więcej
informacji… - natychmiast po przeczytaniu zatytułowanej tak właśnie wiadomości
zaczęłam krzyczeć i skakać po łóżku z radości. Wprawdzie wszyscy jeszcze pewnie
śpią, ale kocham koncerty 1D. I nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. – Jutro
sobota, czyli moje urodziny! Może uda mi się pojechać na koncert mojego
ulubionego zespołu. Miejsce koncertu jest przecież bardzo blisko naszego
miasta. Jej!
Pojeździłam jeszcze chwilę po sieci, aż nagle spojrzałam na
zegarek. Było już trochę późno, więc wyłączyłam komputer i zaczęłam zbierać się
do szkoły. Przed wyjściem pożegnałam się
z rodzicami i pobiegłam do szkoły.
- Maryś! – krzyczałam już od progu drzwi od szkoły do
najlepszej przyjaciółki.
- Co się stało? Czy to okrzyk radości, czy złości? Już się
trochę mylę. – zapytała.
- Radości oczywiście! Zgadnij coo!
- Pe… - nie dałam Marysi dojść do słowa.
- Nie lubię jak ktoś długo zgaduję, więc powiem! One
Direction, akurat jutro, w moje urodzinki, grają… koncert! Łuu! – wykrzyczałam.
- Fajnie! Idziesz?
- Jeszcze nie wiem, ale to byłby najlepszy prezent
urodzinowy na świecie. Z moich badań, wynika – powiedziałam i włączyłam
Internet w komórce. – że wszystkie bilety nie są jeszcze wyprzedane!
- To masz duże szanse. – i właśnie w tym momencie zadzwonił
dzwonek na lekcje.
~ PO LEKCJACH ~
Wracałyśmy z Marysią ze szkoły. Dzisiaj ustaliłyśmy, że
pójdziemy do mnie. Odrobiłyśmy szybko lekcje, bo nie było ich za dużo i
szukałyśmy więcej informacji (detaliczne info nie były na mojej skrzynce) np.
cena biletów itp.
- A wiesz – zastanowiłam się – Po co szukać ile kosztuje
bilet, jak to rodzice mi go kupią, nie ja?
- No nie wiem. A może po to, żebyś miała satysfakcje, że
wydali na to kupę forsy? – powiedziała przyjaciółka z diabelskim uśmieszkiem.
- Hahah… Niedługo rodzice wrócą z pracy, to powiem im o
koncercie.
- Jeżeli kolejny raz nie chcesz dostać ściągniętych z neta
podpisów 1D, to im to powiedz. – brunetka zaczęła się śmiać.
- To one były ściągnięte z Internetu? – zaczęłam się
dopytywać.
Reszta dnia została przez nas dobrze wykorzystana, a myślę,
że kolejny dzień będzie jeszcze bardziej.
~ NASTĘPNY DZIEŃ ~
Gdy od razu się obudziłam rodzice przywitali mnie głośnym
„Wszystkiego najlepszego!’’ trzymając w ręce tort.
- Dziękuję! – powiedziałam dość marnym głosem, bo od rana
nikt nie mówi głośno i wyraźnie.
- Proszę! W końcu to twoje urodziny. A teraz pomyśl życzenie
i zdmuchnij świeczki.
Zrobiłam tak jak powiedzieli rodzice.
- To nie koniec!
Proszę, to prezent dla ciebie. – powiedziała mama i wręczyła mi pudełeczko z
kokardą. – Myślę, że prezent od nas będzie ci się podobać.
- O dzięki za jakiś tam papierek – mówiłam z obojętną miną.
Ale po kilku sekundach coś dostrzegłam.
- To, to, to… bilet na koncert One Direction! –
wykrzyczałam. – Dziękuję, dziękuję, dziękuję! – przytuliłam mocno rodziców.
- Nie ma sprawy, w końcu to twoje urodziny.
- O łaaaał, zobaczę Nialla! – nagle zaczęła rozpierać mnie
energia na myśl, że zobaczę ulubionego chłopaka z zespołu i że w ogóle...
pojadę na koncert!
- Tort zjemy później – powiedziałam i wypchnęłam rodziców z
pokoju. Napisałam do Mary o wszystkim i zaczęłam strasznie przejmować się
wyborem ubrań. A powiem szczerze – moja szafa była pełna.
- Za pstrokate – przebierałam. – Zbyt porwane. – Skąd ja to
mam? – aż w końcu udało mi się wybrać odpowiednie ubranie.
- Super! c:
Chwilę później wyciągnęłam z szafki notatki oraz granatowy
długopis. Przecież trzeba mieć coś na autograf. Z wybraniem butów nie miałam
takiego problemu co z ubraniem. Moje jasno-różowe conversy są idealne.
Po wybraniu rzeczy odpisała mi moja BFF.
~
Ja: Mam bilet na
koncert 1D! Dzisiaj! Rodzice dali mi go w prezencie urodzinowym. Szkoda, że nie
możesz pójść ze mną!
Mary: Ale super! Ale
wiesz, o czymś Ci nie powiedziałam…
Ja: No dawaj, o czym?
Mary: Ja też mam
bilet?
Ja: Co? A..a… Jak?
Pff, gdy by to u mnie było takie łatwe…
Mary: Dostałam go od
rodziców za zaje fajne świadectwo!
Ja: Gdybym ja
dostawała takie rzeczy za świadectwo, to bym laptopa dostała :)
Mary: Ahahah. To
super, że obie pójdziemy. Po jutrze mam popis, ale jakoś udało mi się pójść.
Ja: To ekstra. Przyjdź
do mnie o czwartej.
~
No i co? Fajny? Mi się podoba. ^^ Moja BFF naprawdę ma na imię Marysia. xd Perfect imię. xd
Verek : 3